czwartek, 28 października 2010
Jak Bóg może ze spokojem patrzeć na miliony złych decyzji swoich, ukochanych przecież, dzieci? Wcale nie jest powiedziane, że ze spokojem. No ale dlaczego nie interweniuje gdy ktoś bardziej lub mniej świadomie robi sobie/innym krzywdę, dokonując złych wyborów? Bo szanuje wolność każdego człowieka. To jest temat, który często przewija się przy różnych okazjach. I zawsze zastanawiałem się, dlaczego Bóg nie mógł nas uczynić choć trochę mniej wolnymi? Przecież byłoby dla nas bezpieczniej. Oszczędziłby nam wielu problemów i miałby dużo więcej owieczek. No ale tak jak nie można trochę nie kochać, tak nie da się być trochę nie wolnym. Ostatnio doznałem olśnienia. Wiem co jest lekarstwem na wolność. Teraz jest to dla mnie oczywiste i wręcz zabawne, ale przedwczoraj, gdy sobie to uświadomiłem, było niczym odkrycie Ameryki. Oto cała filozofia: żeby umieć radzić sobie ze swoją wolnością, i by dobrze ją wykorzystywać, potrzebna jest MĄDROŚĆ. Boże, już Cię nie będę prosił o wielkie interwencje ingerujące w moją wolność. Tylko daj mi choć trochę mądrości.
piątek, 03 września 2010
Czy to nie ironia? Ignorujemy ludzi którzy nas wielbią, wielbimy ludzi którzy nas ignorują. Kochamy ludzi którzy nas ranią i ranimy ludzi którzy nas kochają. Te słowa jakoś bardzo pasują do tego, czego doświadczam ostatnio w swoim życiu. Część dostrzegam u innych, część widzę u siebie.
czwartek, 02 września 2010
Naszła mnie myśl, którą na ten moment uważam za mądrą, i którą chcę ocalić od zapomnienia.
Jak chcesz pokochać drugiego, jeśli nie potrafisz pokochać siebie? Jak możesz pokochać siebie, jeśli nie znasz siebie? Jak możesz znać siebie, jeśli nie poznałeś Boga?
No właśnie. Co prawda do mnie docierało to odwrotnie niż tu napisałem, ale ma to sens w obie strony. Najpierw trzeba poznać prawdziwe oblicze Boga, by móc kochać Boga, a nie twoje wyobrażenie, które nazywasz bogiem. Dopiero poznając Stwórcę możesz poznać siebie, Jego stworzenie. Wtedy możesz poznać kim jesteś naprawdę, a nie kim wydaje ci się, że jesteś. Gdy poznasz prawdę o sobie możesz siebie zaakceptować, pokochać. I tak, przez poznanie Boga, miłość do Boga, poznanie siebie i pokochanie siebie możesz stworzyć dojrzałą i piękną relację miłości z drugim człowiekiem.
wtorek, 09 marca 2010
Jeszcze się z tym chyba nie spotkałem - żeby grzech był tak nęcący, tak pociągający, że (właściwie przypadkowe!) uniknięcie go staje się aż męczące. Kiedy już wyłączyłeś sumienie, które normalnie postawiło by cię do pionu, całym sobą zacząłeś oczekiwać tej chwili przyjemności, warunki wydawały się sprzyjające, aż nagle nic z tego nie wyszło. Jak to jest, że nie cieszy mnie to, że nadal stoję na ubitej ziemi, unikając balansowania na krawędzi? Wydajesz się być takim porządnym katolikiem, który stara się unikać zła i cieszy się z każdej wygranej walki, a tym razem opanowany dzikimi żądzami gdzieś w głębi siebie jęczysz z uczucia niespełnienia. Ukrzyżuj chcącą rządzić tobą pożądliwość.
niedziela, 07 marca 2010
I co? Był czerwiec. Pewnego razu, jak to w niektórych kreskówkach, zabłysnęła żarówka nad moją głową, bo przypadkiem przypomniałem sobie o tym miejscu i poczułem, że za nim zatęskniłem. A mimo to codzienność skutecznie uśpiła pragnienia powrotu. Czy tak będzie i tym razem? Nie wiem. Nie chciałbym tego. Wiem tylko, że nie chcę pisać pamiętnika w zeszycie i chować go pod poduszką, a chcę czasem ocalić niektóre zdarzenia czy myśli od zapomnienia. Zwłaszcza, że mimo młodego wieku łatwo przychodzi mi zapominać. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Księga gości
Odwiedzam...
Linki...
Słucham...
|